Każdemu przyda się trochę ruchu, zarówno mnie jak i Norce.
Kilka miesięcy temu zaczęłam trenować z Norką dog-trekking.
Codziennie półtora, może da kilometry po polnych drogach.
Szło nam całkiem nieźle, ale zrezygnowałyśmy po kilku dniach skąpanych w słońcu.
Brak odpowiedniej smyczy i pasa nie napawał mnie optymizmem, więc dog-trekking został trwale zawieszony.
Wracamy do naszego sportu od Nowego Roku. Jeśli dobrze pójdzie rozruszam Norę jeszcze przed Sylwestrem i od pierwszego stycznia zaczynamy.
Posiadanie psa to wieczne wydatki pieniężne. Sama karma, nie tylko w tym miesiącu, kosztuje 11zł/kg (Fitmin). Trzeba liczyć razy trzy, bo psisko zjada około 3 kilo karmy, czasem 3,5.
Następnie kłopoty z uszami. Zapalenie ucha środkowego już wyleczone, ale trzeba dwa razy w tygodniu przemywać Canorem. Dwadzieścia złoty za 55 ml, pół butelki na miesiąc.
(Muszę dodać, że Norka musiała mieć kupiony również Aurizon, którego cena również przekracza 20zł).
Trzeba Norze kupić dysk do łapania, witaminy, smycz treningową i jeszcze jakieś bzdety, w końcu zbliża się Gwiazdka i psisko też coś chce dostać.
Powyżej stare zdjęcie z jednego spaceru w czasie
uprawiania dog-trekkingu.
Wykonane około rok temu, teraz obie wyglądamy inaczej.
wtorek, 1 listopada 2011
Pytanie na śniadanie.
Nie wszystko wiecie o Norce. Nie wiecie o rozterkach w kwestii żywienia, moich intensywnych poszukiwań, wbijania innym do głowy zasad na temat żywienia naszego psa. Trochę informacji nie zaszkodzi :)
Początkowym pożywieniem naszej psiny była karma, a właściwie syf o nazwie Pedigree Junior.
Karmę tę jadła przez około rok, później na zmianę Chappi (kolejny syf) i Pedigree Adult.
Karmy te psu nie służą, Norka była więc niedożywiona, każdy dawał jej odpadki.
Utyła, ale nie było zbytnio tego widać.
Po jakimś czasie miała kilka razy w roku zmienianą karmę na kolejne syfy - Purina Darling/Friskies, Dog Chow, później przez chwilę Royal Canin i Pro Plan.
Po kilku latach, w wieku zaledwie 6 lat zaczęło być widać jej nadwagę.
Ważyła 13,4 kg.
Wytykali nas palcami, że tuczymy psa, śmiali się, żartowali i podsuwali coraz to smaczniejsze kąski.
W końcu powiedziałam : koniec, nasz pies nie będzie jadł syfu i przejdzie odchudzającą kurację.
Weterynarz mnie poparł, rodzina początkowo nie była zachwycona moim pomysłem.
Kupiłam Norze karmę Pro Plan Light, ale była zbyt droga i niewydajna.
Zmieniłam na Fitmin Mini i zaczęłyśmy kurację.
Jeden spacer dziennie (przy czym na spacery chodziła tylko po 2-4 dni w miesiącu), dwa razy dziennie Fitmin w ograniczonej ilości, trzy razy w tygodniu ryż z jakimś mięsem.
Po niezbyt długim czasie Norka była już lżejsza o kilogram.
Po czterech miesiącach ważyła 11 kilo. Sukces!
Obecnie Norka waży 11-12 kg i wciąż nie je odpadków... i nigdy już nie zje, ponieważ może to się skończyć tragicznie (o tym kiedy indziej).
Początkowym pożywieniem naszej psiny była karma, a właściwie syf o nazwie Pedigree Junior.
Karmę tę jadła przez około rok, później na zmianę Chappi (kolejny syf) i Pedigree Adult.
Karmy te psu nie służą, Norka była więc niedożywiona, każdy dawał jej odpadki.
Utyła, ale nie było zbytnio tego widać.
Po jakimś czasie miała kilka razy w roku zmienianą karmę na kolejne syfy - Purina Darling/Friskies, Dog Chow, później przez chwilę Royal Canin i Pro Plan.
Po kilku latach, w wieku zaledwie 6 lat zaczęło być widać jej nadwagę.
Ważyła 13,4 kg.
Wytykali nas palcami, że tuczymy psa, śmiali się, żartowali i podsuwali coraz to smaczniejsze kąski.
W końcu powiedziałam : koniec, nasz pies nie będzie jadł syfu i przejdzie odchudzającą kurację.
Weterynarz mnie poparł, rodzina początkowo nie była zachwycona moim pomysłem.
Kupiłam Norze karmę Pro Plan Light, ale była zbyt droga i niewydajna.
Zmieniłam na Fitmin Mini i zaczęłyśmy kurację.
Jeden spacer dziennie (przy czym na spacery chodziła tylko po 2-4 dni w miesiącu), dwa razy dziennie Fitmin w ograniczonej ilości, trzy razy w tygodniu ryż z jakimś mięsem.
Po niezbyt długim czasie Norka była już lżejsza o kilogram.
Po czterech miesiącach ważyła 11 kilo. Sukces!
Obecnie Norka waży 11-12 kg i wciąż nie je odpadków... i nigdy już nie zje, ponieważ może to się skończyć tragicznie (o tym kiedy indziej).
Po lewej - Norka przed kuracją, ważąca ponad 13 kilo. Po prawej - lżejsza o 2 kilo, ważąca około 11 kg,
Norka wychodzi z worka
Norka - przepiękna sunia urodzona 4 lutego 2003 roku w Wolicy k. Sędziszowa Małopolskiego (woj.podkarpackie), kundelka z pochodzeniem od jamnika (matka) z mocnym charakterem, błyszczącymi oczami koloru piwnego, wiecznie dyndającym ogonem i bardzo mocną szczęką, w której brakuje jednego zęba.
Nora trafiła do nowego, obecnego domu w wieku 6. tygodni.
Była zarobaczona, niezaszczepiona i potrzebowała opieki.
Maleńka, chętna do zabawy sunia jechała trzy godziny do nowego domu w Zawadzie.
Jak już mówiłam, miała robaki.
Weterynarz od razu przyjechał na miejsce, dał tabletki i zaszczepił.
Chciałam, aby Nora była z nami, ale bałam się jej.
Byłam mała, miałam zaledwie cztery lata.
Po kilkunastu dniach przyjechała moja siostra, zabrała Norkę z powrotem do Sędziszowa, kupiła jej smycz i obrożę.
Po miesiącu zabraliśmy ją i od tamtej pory Norka mieszka z nami.
Na początku naprawdę nie było łatwo, nic nie umiała, baliśmy się o nią o to, czy sobie poradzimy, przecież to pies, potrzebuje opieki, miłości, żyje do 20 lat, więc jest to zobowiązanie.
Nasza psina jest szczęśliwa i nie zamieniliśmy jej nigdy na inny, lepszy model :)
Nora trafiła do nowego, obecnego domu w wieku 6. tygodni.
Była zarobaczona, niezaszczepiona i potrzebowała opieki.
Maleńka, chętna do zabawy sunia jechała trzy godziny do nowego domu w Zawadzie.
Jak już mówiłam, miała robaki.
Weterynarz od razu przyjechał na miejsce, dał tabletki i zaszczepił.
Chciałam, aby Nora była z nami, ale bałam się jej.
Byłam mała, miałam zaledwie cztery lata.
Po kilkunastu dniach przyjechała moja siostra, zabrała Norkę z powrotem do Sędziszowa, kupiła jej smycz i obrożę.
Po miesiącu zabraliśmy ją i od tamtej pory Norka mieszka z nami.
Na początku naprawdę nie było łatwo, nic nie umiała, baliśmy się o nią o to, czy sobie poradzimy, przecież to pies, potrzebuje opieki, miłości, żyje do 20 lat, więc jest to zobowiązanie.
Nasza psina jest szczęśliwa i nie zamieniliśmy jej nigdy na inny, lepszy model :)
Powyżej Norunia w wieku około pięciu miesięcy. Wybaczcie, nie mam zdjęcia, kiedy była jeszcze młodsza.
Co do tytułu - Norkę dostałam w reklamówce z Biedronki, więc stąd nazwa :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

